Ogladam swiat przez firanke
Stworzona jak z kropel mleka
Zalewa ona me okno
Splywa, gesto, ocieka
Przyplywa i odplywa
Czasem jej wiecej lub mniej
Wszedzie sie zawierusza
Mozna zaplatac sie w niej
Stworzona jakby z tiulu
Widac zarysy, kontury
Nie widac przez nia szczegolow
Tylko sylwetki, figury
Nie widac skaz ani brudu,
Brzydkich niedoskonalosci
Przez nia swiat wydaje sie jakby
Rozowy, bez placzu i zlosci
Czasami mozna sie zgubic
w tej drobnej, misternej koronce
I nie chce sie wtedy odnalesc
Bo gdy nagle wyjdzie slonce
To prysnie ten czar caly
I swiat wkroczy w normalnosc
I wroca te blizny i rany,
Skazy, wspomnienia i nagosc.
|